with Brak komentarzy

Szczury z via Veneto

Tu non capisci ! Vedi l'Italia da turista! Soltanto il sole, la cucina, l'arte! Non capisci !

Ileż razy powtarza to Andrea, mój mąż. Zarzuca, że nie rozumiem, że Włochy dla mnie to tylko słońce, kuchnia i sztuka, że patrzę na nie oczami turysty. Na nic zdają się przekomarzania, ciągłe udowadnianie bo przecież znam i rozumiem. Czytam, słucham, śledzę wydarzenia polityczne - powinnam przecież coś wiedzieć. Nie powiem mu tego głośno, ale często przyznaję mu rację. Włochy ciągle mnie zaskakują, czasem złoszczą i irytują, ale też nieustannie, niezmiennie fascynują. Im bardziej, głębiej poznaję ten kraj, tym mocniej konfrontuję się z coraz bardziej skrajnymi emocjami. Ciągle jestem  we Włoszech trochę turystką, zachwycam się pięknem Toskanii. Rozkoszuję się jedząc spaghetti alle vongole, pijąc dobrą kawę. Chwytam chwilę delektując się  aperitivo na placu w Pietrasanta. Jadę do Sieny aby zobaczyć odnowione Duomo, podziwiam Volterra i jej etruskie zabytki. Czy myślę wtedy o rosnącym poparciu dla Salviniego, o kłopotach związanych z tymczasowością pracy, o nacjonalistycznej organizacji CasaPound?

 

Bardzo się cieszę z ostatniej książki Piotra Kępińskiego Szczury z via Veneto, wydanej przez Wydawnictwo Czarne. To jest obraz Włoch jaki był mi potrzebny.  Ideał i rysy, a może bardziej rysy, o których tak mało się mówi. Pan Piotr od wielu lat mieszka w Rzymie. Wyobrażam sobie, że musiał zachwycić się Italią, skoro jako swoje miejsce na ziemi wybrał Wieczne Miasto. Pewnie polubił gwar ulicy, stukanie filiżanek w barach, odgłosy mew. Odbył nieskończoną ilość spacerów w okolicach Foro Romano, był w tych wszystkich pięknych kościołach i na Placu Hiszpańskim, pewnie siadał tam na Schodach gdy jeszcze było to możliwe.  Z książki wiem, że pojechał do Matery, był w Toskanii, na Sardynii. Pewnie widział Costa Smeralda, może zatrzymał się aby podziwiać zachód słońca w Val d'Orcia. A jednak  jego książka nie jest opowieścią  muzealnika, który jedynie zachwyca się otaczającym go  pięknem. To żywa, reporterska opowieść o życiu w tym wyjątkowym miejscu, o jego namiętnościach i kryzysach. Nie wszystko jest piękne i łatwe. Rzym zachwyca ale warto patrzeć pod nogi wędrując jego ulicami. Nie wszyscy sprzątają po swoich psach i nie zawsze wyrzucają śmieci do kosza.  Lepiej też nie oddychać zbyt głęboko bo czyste powietrze to  niedostępny luksus. Jak wytłumaczyć, że w demokratycznym kraju, po śmierci przestępny przez miasto przejeżdża karoca z jego trumną ciągniona przez zaprzęg koni, z głośników słychać melodię z Ojca Chrzestnego,  z helikoptera zrzucane jest konfetti a żałobnicy biją brawo? Dlaczego mieszkańcy Sardynii chcą odłączyć się od Włoch, chętnie staliby się kolejnym kantorem Szwajcarii? Dlaczego Matera, niedawna stolica kultury wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Unesco jeszcze nie tak dawno temu była źródłem wstydu? Dlaczego populiści w Italii mają ciągle takie poparcie? Skąd sentyment do Mussoliniego? Kim był Antonio Gramsci, a kim Enrico Berlinguer? Dlaczego Włosi kochają komisarza Montalbano i żalem żegnali Andreę Camilleri ?

Jeśli komuś nie wystarczą piękne obrazki z wakacji, czuje niepokój kiedy opowieść jest zbyt różowa i idealistyczna to niech koniecznie sięgnie po Szczury z via Veneto.

Spotka tam nie tylko wielkiego erudytę, którego język wciąga, pochłania i zachwyca. Spotka też miłośnika Włoch - często kapryśnych, namiętnych, nieoczywistych ale jednak, a może dzięki temu fascynujących.

 

Zostaw Komentarz